9 powodów, za które kocham wieś

Pandemia uświadomiła mi, że moim wymarzonym miejscem do życia jest wieś. I chociaż aktualnie mieszkam w dużym mieście, to swoją przyszłość wiążę z małym domkiem pośród pól i lasów, z dala od miejskiego chaosu. Jeśli jesteście ciekawi co takiego cudownego widzę w życiu na wsi, to przeczytajcie ten artykuł. Żeby nie było jednak tak kolorowo, pod koniec opiszę Wam parę wad mieszkania w małej miejscowości.

Zalety wsi – powody, za które kocham wieś

Przestrzeń

To pierwsze moje skojarzenie związane ze wsią. I wiem, że coraz więcej ludzi ucieka z miasta, żeby zamieszkać w domu jednorodzinnym, dlatego tej przestrzeni jest coraz mniej. Jednak wciąż można wyjść na spacer do lasu, między polami i łąkami, znaleźć się na kompletnym odludziu i delektować się czasem spędzonym w samotności. Jest to bardzo przyjemna forma spędzenia wolnej chwili, zwłaszcza dla introwertyków.

W tej przestrzeni zachwyca mnie też wolność. Nie tylko ja mogę z niej skorzystać ale też moje zwierzaki, ponieważ puszczając je na chwilę ze smyczy, nie muszę się obawiać, że kogoś wystraszą lub będą komuś przeszkadzać. To cudowne uczucie obserwować swoich pupili tak szczęśliwie biegających między plonami.

Cisza

Z przestrzenią powiązana jest cisza. Ale taka nie do końca, ponieważ słychać odgłosy natury: śpiew ptaków o poranku, rechot żab wieczorem, szum drzew w lesie, taniec wiatru w polu. To są dźwięki, które towarzyszyły mi w codziennych spacerach. Nie potrzebowałam słuchawek i Spotify, w zasadzie w tym czasie zrezygnowałam z konta premium, bo było mi niepotrzebne.

Kolory

Uwielbiam podziwiać mieszankę całej palety barw, zwłaszcza latem. Wiejskie pola są wtedy pełne kwiatów i zbóż, które składają się na niewiarygodnie piękne pejzaże. Miasto zazwyczaj kojarzy mi się z szarymi blokami, a nawet jeśli są wyremontowane to ich kolorystyka nie jest tak subtelna i naturalna jak na wsi. Przebywanie wśród tylu zieleni potrafi uspokoić oraz dać wytchnienie naszemu ciału i psychice.

Własny cykl

Mieszkając dłuższy czas na wsi, łatwo zauważyć, że takie życie niesie ze sobą różne rutyny w zależności od pory roku. Człowiek przyzwyczaja się i wie, że jeżdżące bizony oznaczają przełom lipca i sierpnia, a pracujący przy wykopkach ludzie to oznaka września. Wiosna to idealny czas na porządki w ogrodzie i pierwsze siewy, natomiast czas na odpoczynek przyjdzie dopiero w zimie, kiedy noce będą dłuższe, a ziemia będzie miała trochę wytchnienia pod grubą warstwą śniegu.

Aktywność

Kiedyś myślałam, że życie w mieście umożliwia lepsze zadbanie o swoją kondycje: w końcu do pracy można iść na piechotę, jest duży wybór sportów i siłowni oraz jest na to wszystko czas. Jednak myliłam się. To życie na wsi gwarantowało mi większą aktywność spontaniczną. Wyjście na spacer ze znajomymi, jazda na rolkach, jazda na rowerze, jazda na deskorolce, pomoc rodzicom w gospodarstwie, zabawa ze zwierzętami, koszenie trawnika – to wszystko sprawiało, że nie siedziałam w domu przed laptopem, tylko korzystałam z pogody. W mieście nie mam takiej motywacji aby poćwiczyć. Często łapię się na tym, że jeśli mam do wyboru przejechać dwa przystanki tramwajem albo się przejść to wybiorę pierwszą opcję.

Domowe zbiory

Sezon letni na wsi to raj dla naszego podniebienia – pełno owoców, warzyw, które można zjeść prosto z ogródka. To też czas na robienie przetworów, nalewek, po które na pewno chętnie sięgniemy w zimowe wieczory. Bardzo lubię też czas grillowy, który nie ogranicza się tylko do kiełbasy i karkówki, ale także zahacza o pieczone ziemniaki, warzywne szaszłyki oraz domowe sałatki i lemoniady.

Własne podwórko

Własne podwórko to coś za czym bardzo tęsknie, mieszkając w mieście. Brakuje mi możliwości wyjścia przed dom, pochodzenia sobie boso po trawie, przejścia się po ogródku, wypicia kawy na kocu lub tarasie. Lubię też to uczucie, że nawet jeśli dopada Cię nuda, to wystarczy przejść się po podwórku i od razu znajdzie się coś do robienia: pomalowanie płotu, plewienie, skoszenie trawnika, zagrabienie liści. Niektórzy mogą uznać to za minus, ale mnie dawało poczucie dobrze spędzonego czasu. A jeśli nie miałam ochoty pracować, zawsze mogłam rozłożyć koc i poleżeć na słońcu albo poczytać książkę.

Dużo miejsc do odkrycia

W tym roku kończę 23 lata. Większość swojego życia spędziłam na wsi, a mimo to, zawsze gdy wybiorę się na spacer/rower bez większego planu, odkryję nowe drogi, ścieżki, którymi jeszcze nie podążałam. Jest to cudowne uczucie, odkrywać swoje miejsce zamieszkania na nowo. Daje to możliwość zauroczenia się ponownie daną miejscowością i poznania mało uczęszczanych szlaków.

Wiejskie imprezy

Może dla niektórych to powód do śmiechu, ale dla mnie wiejskie festyny i dożynki to przyjemne spędzenie niedzielnego popołudnia. Zawsze jest dużo atrakcji dla dzieci, pyszne domowe jedzenie i muzyka w tle. Jednym z moich ulubionych wydarzeń, która moja gmina organizuje jest Dzień Pieroga. Jako ogromna fanka pierogów, mogę wtedy wypróbować przeróżne smaki, mając świadomość, że były one wykonane przez gospodynie wiejskie, a nie kupione hurtowo w sklepie lub barze. Takie wydarzenia to też czas na spotkanie się ze znajomymi i rodziną.

Wady wsi – powody, dla których miasto jest lepsze

Komunikacja

Jeśli mówimy o wsiach, nie o przedmieściach, to często są one bardzo słabo skomunikowane z pobliskimi miastami. Wiąże to ze sobą konieczność posiadania samochodu i prawa jazdy. Ja do najbliższego miasta, w którym mieściło się moje liceum, miałam około 7 km. W ciepłe miesiące mogłam pozwolić sobie na dojeżdżanie na zajęcia rowerem, natomiast w okresie zimowym, byłam skazana na autobusy. Nie dość, że jeździły one bardzo rzadko to często w ogóle nie przyjeżdżały. Miało to ogromny wpływ na to, że nastolatkowie z okolicznych wiosek, decydowali się od razu po skończeniu 18nastki, na zdawanie prawa jazdy. Często po skończonych zajęciach stawałam przed wyborem czekania na autobus 2h lub pójścia do domu na piechotę, co zajmowało mi około godziny (często wybierałam spacer).

Sklepy

Ten kto mieszkał na wsi wie, że sklepiki wiejskie są często słabo zaopatrzone, ceny są wygórowane, a robiąc zakupy należy dokładnie sprawdzać daty ważności. Dlatego większe zapasy były robione w supermarketach, w pobliskich miastach. Na wsi irytuje mnie też to, że często pod sklepami można spotkać wielu panów z piwem, którzy spędzają w taki sposób większość swojego dnia. Dodatkowo w takich miejscach trzeba pamiętać, że nie jesteśmy incognito, ponieważ każdy każdego zna i prawdopodobnie zaraz Cię ktoś obgada za plecami.

Brak prywatności

Tak jak wspominałam wcześniej, na wsi trudno czuć się incognito. Większość ludzi zna nie tylko Ciebie, ale też całą historię Twojej rodziny. Z drugiej strony, Ty też ich znasz, co może być ogromnym plusem, jeśli chcesz kogoś zapytać o radę w danej dziedzinie lub potrzebujesz pomocy. Widzę to zwłaszcza po moim tacie, który stara się żyć ze wszystkimi w zgodzie i zawsze chętnie każdemu pomoże, ponieważ wie, że w ten sposób, w razie potrzeby będzie mógł liczyć na pomoc mieszkańców. Trudno więc w takim społeczeństwie być dla kogoś niemiłym, gdyż wcześniej czy później może się to na nas odbić.

Małe ambicje

Niestety muszę o tym wspomnieć. Wiele osób starszych (ale nie tylko), mieszkających na wsi, jest zadowolonych ze swojego sposobu życia – i nie ma w tym nic złego. Smutne jest jednak to, że z pokolenia na pokolenie, takie osoby przekazują niechęć na sięgania po więcej. Wiem, że nie każdy potrzebuje osiągać szczyty, ale samorozwój nie służy tylko do zarabiania ogromnych pieniędzy – to również sposób do samodzielnego myślenia, do zrozumienia jak funkcjonuje społeczeństwo, polityka, ekonomia i inne aspekty życia, które nas dotyczą.

Ludźmi niedokształconymi łatwiej manipulować i niestety jest to częsta przypadłość w małych wioskach. Głównie widzę to po osobach ślepo patrzących na księdza, jako wszystkowiedzącego proroka, który tylko czeka, aż ludzie podzielą się z nim swoimi ostatnimi oszczędnościami. Nie dotyczy to tylko religii, ponieważ osoby chytre, zawsze znajdą sposób, aby przekonać do siebie ludzi naiwnych. I tutaj nie ma złych i dobrych, ponieważ dostęp do wiedzy jest (na wsiach jest Internet), chodzi tylko o to, że często nie uczymy ludzi ze wsi, weryfikowania prawdy i szukania odpowiedzi u różnych źródeł.

Podsumowanie – 9 powodów, za które kocham wieś

To są wszystkie powody, za które kocham wieś. Pokusiłam się jednak o dodanie zarówno zalet, jak i wad życia na wsi, abyście sami mogli wyrobić sobie opinie na temat takiego życia. Chciałam tylko zaznaczyć, że wszystko o czym pisałam, dotyczy moich doświadczeń, związanych z miejscem zamieszkania, w którym spędziłam większość swojego życia. Wiem, że nie każda wieś jest taka sama, dlatego chętnie poczytam w komentarzach, jakie są Wasze plusy i minusy mieszkania poza miastem.

~I.


Jedna myśl w temacie “9 powodów, za które kocham wieś

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s